Historia mojej przemiany

Przyszła kilka lat temu, spotkałam ją w moim ulubionym studio jogi… Słuchałam, chłonęłam. Byłam wzruszona, bo trafiała w sam środek udręczonego i zamrożonego serca. Dała mi odpowiedzi na pytania, które zawsze stawiało ciało:

?

– czemu marzną mi stopy i nie lubię wiatru

– czemu oczy kochają okulary przeciwsłoneczne

– czemu wszystkie urazy dotykają lewej strony ciała…

Moje ciało słuchało i poczuło się zaopiekowane.
Umysł zatrzymał się, w końcu mógł odpocząć…

Od spotkania z NIĄ, moje ciało, w końcu dostrzeżone, domagało się coraz częściej uwagi. Dawałam mu ją. Karmiłam regularnie, pozwalałam się wysypiać, poiłam gorącą wodą. Masowałam ciepłym olejem, który powoli docierał do serca.

Ocieplone miłosnym dotykiem serce poczuło żal, smutek i poczucie winy. Opłakało depresję ukochanej osoby, śmierć psa i utratę pracy. Pozwoliło ciału poczuć ból, bez racjonalizowania go.

Umysł odwdzięczył się za długie chwile odpoczynku.

Stał się klarowny, otwarty, przestał ciągle oceniać. Zaczął dostrzegać piękno wczesnych poranków i doceniać ciszę, ku własnemu zdziwieniu z radością coraz częściej oddawał kierowanie sercu. Uświadomił sobie, że przez ponad 40 lat bezskutecznie szukał partnera, z którym mógłby podzielić się władzą nad ciałem. Dziś wraz sercem śmieje się z tej naiwności, spokojnie pozwala mu się prowadzić, nawet gdy wieje wiatr…

A przyszła kilka lat temu, jest ze mną do dziś, wiem, że zostanie na zawsze.

AJURWEDA.

Historia mojej przemiany

Przyszła kilka lat temu, spotkałam ją w moim ulubionym studio jogi… Słuchałam, chłonęłam. Byłam wzruszona, bo trafiała w sam środek